Dopadłem książkę ze sporymi nadziejami, w końcu Kuczok w "Gnoju" chwytał za gardło, a z biegiem akcji przenosił uchwyt w okolice krocza, tym razem jednak ostro nie było, niestety.
Fajnie napisane, lekko stylizowane na Gombrowicza, ale brakuje pomysłu, momentami oczywiste i słodkie jak seial z "M" w nazwie, a zakończenie takie..., kurde, przecież to nie ma zakończenia, czy aby nie miałem jakieś skrojonej wersjii?


Leave a comment